Nie wiem jak Wy, ale ja mogę powiedzieć, że sesja się zaczęła :(
Pierwsza piątka wpadła do indeksu, ale to tylko początek góry lodowej :( Jednak pociesza mnie to, że jak dobrze pójdzie, to za miesiąc będę już po wszystkim i rozpocznę trzymiesięczne wakacje! :D
Przechodząc do tematu notki - dzisiaj chciałabym Wam pokazać czym od dłuższego czasu myję swoją buzię. A jest to
AA Prestige PureSkin - Kremowa emulsja do mycia twarzy.
Od producenta:
Emulsja z formuła SLES free doskonale oczyszcza skórę, nie naruszając jej naturalnej bariery ochronnej. Kompleks nawilżający zapobiega przesuszeniu, a witamina C przywraca skórze zdrowy koloryt.
Moja opinia:
Opakowanie zawiera 200ml produktu, za cenę ok 25zł.
Ma bardzo fajną buteleczkę, nie jest ona zrobiona z typowego plastiku, tylko ma taką... gumowatą powłokę, dzięki czemu nie wyślizguje się z dłoni.
Dodatkowo jest pompka, która nie szwankuje i ułatwia aplikację.
Z pewnością jest to produkt, który się pieni, ale też bez przesady. Wanny piany nim nie uzyskamy.
Konsystencja kremowa, lejąca.
A teraz najważniejsze, czyli działanie.
Świetnie radzi sobie z oczyszczaniem twarzy. Nie używam go, jako produktu do demakijażu, ale wiem, że poradzi sobie z jakimiś drobnymi pozostałościami po makijażu (nawet tuszu).
Jest to produkt, po użyciu którego zwilżony tonikiem wacik pozostaje czysty.
Jest bardzo wydajny, dwie pompki wystarczą na jedno zastosowanie. Używam od ponad 2 miesięcy, a mam jeszcze połowę!
Nie zapycha i nie podrażnia skóry. Nie zawiera SLES, parabenów i barwników.
Jedynym minusem może być to, że od razu po zastosowaniu jest uczucie lekkiego ściągnięcia skóry, jednak ono z czasem mija. Mnie to nie przeszkadza, ponieważ i tak zawsze nakładam krem.
Podsumowując - bardzo dobry produkt, który świetnie oczyszcza! Z pewnością nie nawilża, ale to mu można wybaczyć, bo od tego są kremy.
Polecam wypróbować :)
Z ogłoszeń parafialnych pochwalę się, że w końcu zdecydowałam się założyć Facebook'a. Także jeśli macie ochotę to serdecznie zapraszam! :)
Pozdrawiam!