Weekend w szkole i cały tydzień człowiek chodzi zmęczony jakby tony węgla przerzucał. Ciężko zebrać myśli, ale mam nadzieję, że uda mi się w tej notce przekazać wszystkie informacje.
Jak widzicie po tytule, chciałabym porównać drogą Biodermę Sensibio H2O i tanie mleczko do demakijażu z Garniera.
Zacznijmy od rozsławionej i zachwalanej wszem i wobec Biodermy Sensibio h2o.
O tym produkcie słyszałam wiele razy, jednak zawsze odstraszała mnie cena. Za 250ml płacimy ok 45zł (czasem więcej, czasem mniej). Ja skusiłam się na niego płacąc 45zł za dwie buteleczki.
Od producenta:
Płyn micelarny do skóry z problemami naczynkowymi, usuwa nawet wodoodporny makijaż, dokładnie oczyszczając skórę twarzy i wokół oczu, zmniejsza reaktywność skóry, nawilża, ogranicza ilość wolnych rodników, chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami, działa przeciwzapalnie.
Daje natychmiastowe uczucie świeżości. Nie zawiera alkoholu, środków zapachowych ani fenoksyetanolu, jest hipoalergiczny. Nie wymaga spłukiwania.
Wskazania:
- Codzienna pielęgnacja dla skóry wrażliwej i reaktywnej z problemami naczynkowymi
- Przejściowe zaczerwienienie twarzy (połączone z uczuciem gorąca)
- Trwałe zaczerwienienie skóry twarzy (widoczne, rozszerzone naczynka, trądzik różowaty)
Składniki aktywne:
- micele estrów kwasów tłuszczowych - usuwają zanieczyszczenia i makijaż,
- opatentowany kompleks Rosactiv® - zapobiega pojawianiu się zaczerwienienia i zmniejsza jego intensywność
- fruktooligosacharydy, ramnoza, xylitol, mannitol - zmniejszają reaktywność skóry, nawilżają, ograniczają ilość wolnych rodników, chronią skórę przed szkodliwymi czynnikami
- ekstrakt z Aleo Vera - działa przeciwzapalnie
- wyciąg z ogórka - łagodzi podrażnioną skórę i minimalizuje zaczerwienienie
Moja opinia:
Dużym plusem jest przezroczyste opakowanie, dzięki czemu widzimy ile produktu nam zostało.
Jeśli chodzi o moją opinię, to niestety koniec plusów.
Płyn kompletnie nie radzi sobie ze zmyciem makijażu, albo radzi sobie... przeciętnie. Ale przecież nie tego wymagam od produktu za 50zł, prawda?
Nie zauważyłam, aby zapobiegał pojawianiu się zaczerwienień lub je minimalizował.
Nie wysusza skóry, ale nawilżyć też nie nawilżył.
Na pewno jest łagodny i nie podrażnia, ale takie działanie można znaleźć też w innych, dużo tańszych produktach.
Naprawdę nie rozumiem fenomenu tego płynu i śmieszy mnie jak czytam, że świetnie radzi sobie z kosmetykami wodoodpornymi. Zresztą... efekty zobaczycie niżej na zdjęciach.
Teraz kilka słów o mleczku do demakijażu z Garniera do skóry suchej i wrażliwej z ekstraktem z róży.
Za 200ml płacimy ok 10zł.
Od producenta:
Mleczko wzbogacone w mikroolejki oczyszczające oraz w wyciąg z róży usuwa makijaż i zanieczyszczenia z największą delikatnością.
Moja opinia:
Co najważniejsze - dobrze radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Jest to szybki proces.
Zapach ma delikatny, nie nachalny, praktycznie w ogóle niewyczuwalny.
Jest łagodny, nie podrażnia oczu. Używałam wielu różnych mleczek, jednak często nie były one delikatne i bardzo szczypały mnie oczy. Dlatego bardzo cenię sobie Garniera za delikatność.
Jeśli chodzi o nawilżenie to podobnie jak Bioderma - ani nie wysusza, ani nie nawilża.
Konsystencja... delikatna, kremowa.
Jak na mleczko przystało ;)
Mleczko wystarcza na ok 2 miesiące codziennego używania.
Można go dostać praktycznie wszędzie - Rossmann, markety, inne drogerie. Różnią się jedynie ceną, która waha się od 9 do 15zł.
Chyba przekazałam już wszystkie najważniejsze informacje.
Teraz czas na starcie tych produktów, czyli porównanie... jak radzą sobie ze zmyciem kosmetyków.
Co dla nich przygotowałam?
| Od lewej: czerwona pomadka Golden Rose, tusz do rzęs Lovely, wodoodporna kredka TopShop, korektor Collection, eyeliner w żelu Maybelline, biała kredka NYX |
Garnier
Bioderma
W zestawieniu
Przyznam się do małego oszustwa - Biodermą przetarłam rękę dwa razy, natomiast Garnierem tylko raz.
Czy muszę to komentować? Chyba sobie daruję ;)
Może Wy mi wytłumaczycie fenomen Biodermy? :)
Pozdrawiam!